„Błogosławieni, którzy wprowadzają pokój”

Tags

, , ,

Z książki Henriego J.M. Nouwena „Modlitwa – Sprzeciw – Wspólnota. Błogosławieni, którzy wprowadzają pokój”, Wydawnictwo SALWATOR Kraków:

„Chrześcijańska wspólnota nie jest grupą ludzi, którzy gromadzą się, aby zjednoczyć siły i w ten sposób zwiększyć prawdopodobieństwo zwycięstwa. Nie, jest świadectwem już odniesionego zwycięstwa.” (s. 124)

„Chrześcijańska wspólnota jest duchową przestrzenią, w której ludzie gromadzą się, aby uznać, że Jezus Chrystus jest Panem, a uznanie to staje się możliwe tylko dzięki gotowości do życia we wspólnej słabości. To zgromadzenie ludzi, którzy dają świadectwo pokojowi Chrystusa, zaprzeczając, że potrafią czynić pokój o własnych siłach. To miejsce, gdzie siła ujawnia się w słabości, wiara w uznaniu wątpliwości, nadzieja w szczerym przyznaniu się do rozpaczy, miłość pośród zazdrości, podejrzeń i nieufności, radość wśród smutku, a pokój w pokornej świadomości przemocy, konfliktów i podziałów. Tak, chrześcijańska wspólnota jest tym, co Jezus Chrystus objawił nam, grzesznikom.” (s. 118)

I słowa przytaczanego przez Nouwena Martina Luthera Kinga:

„Odpowiadanie przemocą na przemoc potęguje przemoc, powodując jeszcze głębszą ciemność w nocy już i tak pozbawionej gwiazd. Ciemność nie rozproszy ciemności, tylko światło może tego dokonać. Nienawiść nie odpędzi nienawiści, jedynie miłość może to zrobić.” (s. 108-109)

 

Wytatuowany Chińczyk

Tags

, , ,

Na Camino bywa tak, że co wieczór, albo co kilka dni, spotyka się na drodze czy w alberguach te same osoby, które idą podobnym tempem jak my. W naszym przypadku byli to przede wszystkim widziani co wieczór prawie każdego dnia dwaj Hiszpanie, młodszy i starsi, oraz tzw. „wytatuowany Chińczyk”.

Widywaliśmy go prawie codziennie. Wydawał się trochę dziwny, dziki; coś tam podejrzanego popalał na balkonie, a poza tym – miał wytatuowane prawie całe ciało, co nieco przerażało niektóre osoby z naszej pielgrzymiej grupki, ale i intrygowało… Na prezentowanej przez niego klatce piersiowej i ramionach miał m.in. wizerunki Matki Bożej i Jezusa, i to wcale niebrzydkie. Z innymi pielgrzymami prowadził po angielsku (okazał się Amerykaninem) zaawansowane ideologicznie rozmowy o polityce i socjologii. Continue reading

Jeżyny

Tags

, , , ,

Drugi dzień pielgrzymki. „Coś bym zjadła”, pomyślałam. Najchętniej jakiś owoc! Tylko że akurat nic takiego nie miałam w plecaku, ani jabłka, ani soczku, nic. A tak lubię owoce, i gdy ich brakuje, organizm zaczyna domagać się fruktozy i witamin.
„Widzisz, Panie Boże, a na poprzednim Camino tak się zajadałam jeżynami…” – przeszło mi przez myśl.
Nie zdążyłam pokonać nawet 200 metrów, gdy pojawiły się pierwsze krzaki z jeżynami. Od tej chwili towarzyszyły nam w zasadzie każdego dnia.
Często zatrzymywałam się na poboczu, by zerwać parę jeżyn, nawet kosztem skrócenia czasu odpoczynku oraz obdrapanych od kolców rąk. No cóż, dary boże nie powinny się marnować… A ja od momentu, gdy po moim krótkim akcie strzelistym jeżyny pojawiły się na naszej drodze, miałam w sobie silne przekonanie, że zesłał mi je Pan Bóg. Tak cudnie opiekował się nami podczas Drogi. W rzeczach drobnych jak dzikie jeżyny i przeogromnych jak Jego miłosierdzie.
A caminowe jeżyny są przepyszne. Nigdzie indziej tak pysznych nie jadłam.

szczęście Drogi

Tags

, ,

Pierwszy dzień naszego Camino, mieliśmy do pokonania zaledwie 10 km. Do „prawdziwego” oznaczonego szlaku musieliśmy kawałek dojść, ale gdy już się na nim znaleźliśmy, poczułam się po prostu szczęśliwa. Jakbym wróciła do domu – choć nigdy wcześniej w tym konkretnym miejscu nie byłam. Bo wcale nie chodzi o miejsce. Chodzi o Drogę. Znajome żółte strzałki, dziwnie miły plecom ciężar plecaka, stawiane na szlaku kroki wprowadzające ciało, umysł i ducha w uszczęśliwiający rytm pielgrzymowania.

 

Przejdź do paska narzędzi